Uwaga! Ta strona wykorzystuje pliki Cookie! Szczegółowe informacje znajdą Państwo w polityce prywatności. Akceptuję politykę.

informacje prasowe

Fantazyjne autobusy Beksińskiego

Fantazyjne autobusy Beksińskiego

Zdzisław Beksiński był nie tylko malarzem i fotografem, którego sztuka do dziś inspiruje i zachwyca. Tuż po studiach zatrudnił się w fabryce w Sanoku, gdzie zajmował się projektowaniem nadwozi autobusów. Jego pomysły były takie, jak jego malarstwo – wyprzedzające epokę.

W lutym minęła kolejna rocznica tragicznej śmierci polskiego malarza, który przez ostatnich kilkadziesiąt lat życia był związany z Warszawą. Zanim jednak przeprowadził się do stolicy, co zostało pokazane choćby w filmie „Ostatnia rodzina”, mieszkał, pracował i malował w rodzinnym mieście. Tworzył również historię komunikacji, chociaż na tym polu nie odniósł wielkich sukcesów – nie przez brak talentu czy wyczucia potrzeb klientów. Przegrał z wszechobecną w latach 50. i 60. szarzyzną.

Pomysły, które przedstawiał były śmiałe. Dziś zapewne jego przełożeni byliby zachwyceni, dostając do rąk projekt, podążający za najnowszymi trendami. Jednak w czasach, gdy bigbitowcy byli na cenzurowanym, a słuchanie jazzu było niemal deklaracją polityczną zarzut "zbytniej amerykańskości" mógł zdyskredytować nawet najlepszy pomysł.

Tak było z pierwszym projektem, który Beksiński przygotował dla Sanockiej Fabryki Wagonów (jak wtedy nazywał się dzisiejszy Autosan). Zespół pod kierownictwem inżyniera Jerzego Potockiego miał przygotować prototyp autobusu wycieczkowego – z napędem na tylne koła oraz silnikiem umieszczonym z tyłu pojazdu, co pozwoliło zrezygnować z montowania długich wałów napędowych.

Projekt oznaczony SFW-1 wyróżniał się już na pierwszy rzut oka niezwykłą bryłą, a linią nadwozia zajął się właśnie Beksiński, zatrudniony w fabryce na etacie plastyka. Projektów, które przedstawił do tej pory w polskiej motoryzacji nie oglądano. Beksiński wyszedł z założenia, że skoro ma zaprojektować autobus turystyczny, to okna powinny być jak największe, żeby ułatwiać podziwianie pięknych widoków. Do tego dołożył „skrzydła”, które można podziwiać na amerykańskich krążownikach szos z lat 50. Chociaż prototyp przejechał testowo aż 80 tysięcy kilometrów, to nie został skierowany do produkcji. Władze fabryki były gotowe skierować pojazd do produkcji – niestety, nie zatwierdzono go na szczeblu ministerialnym.

Ciekawe, jak wpłynęłoby to na przyszłość sanockiej fabryki, gdyby rozpoczęto jego masowe wytwarzanie? Czy na zachodzie Europy znalazłoby się wielu amatorów, gotowych zapłacić w twardej walucie za takie pojazdy? Czy sam Beksiński rozwijałby wtedy swoją karierę artystyczną?

W następnych latach słynny malarz pracował nad kolejnymi projektami, rozwijanymi w sanockiej fabryce. Późniejszy słynny malarz tym razem zdecydował się na bardziej zachowawczą linię nadwozia – być może doszedł do wniosku, że nie ma sensu bić głową w partyjny mur i forsować rewolucyjnych rozwiązań.

W 1962 roku powstał prototyp autobusu SFA-2, a niewiele później kolejny model, czyli SFA-3. Tym razem Beksiński postawił na prostotę, co spowodowałoby też niższe koszty tłoczenia blach. Nie zmieniło się jedno, bo górna część karoserii w dalszym ciągu miała być mocno przeszklona.  Również te prototypy ostatecznie trafiły na złom, zamiast do produkcji.

Na początku lat 60. w sanockich zakładach zajmowano się także produkcją karetek oraz samochodu nysa, który trafiał później na eksport. Ten segment produkcji miał być rozwijany, w planach pojawiło się wypuszczenie na rynek mikrobusu. Karoserię i tym razem miał opracować Zdzisław Beksiński. W 1964 r. stworzono prototyp SFA-4 „Alfa”, który został wypuszczony na testy drogowe. Konstrukcję można było oglądać na ulicy.

Samochód miał kanciastą karoserię, a linia nadwozia charakteryzowała się dużym dynamizmem, co podkreślało umieszczenie tam podłużnych listew bocznych. Ciekawym pomysłem było zakryte tylne koło. Produkcja miała ruszyć w 1965 roku. Pomyślnie rozwijający się projekt przerwało rozpoczęcie rozmów polskich władz z Włochami na temat zakupu licencji Fiata 125. Zmieniła się koncepcja – zamiast wspierania rodzimych pomysłów, postanowiono kupować zachodnie, sprawdzone patenty. Po zbudowaniu próbnych 20 egzemplarzy „Alfa” trafiła do lamusa.

Beksiński nie miał szczęścia i chyba do tego samego wniosku doszli jego przełożeni, którzy w końcu przenieśli artystę z biura projektowego do malarni transparentów propagandowych. Malarz bardzo przeżył tę degradację i niedługo później odszedł z fabryki. Wkrótce przeniósł się do Warszawy i rozpoczął nowy etap życia.

Tekst pierwotnie ukazał się w numerze 120 miesięcznika iZTM.

Powiększ zdjęciePowiększ zdjęcie

opublikowano 1 marca 2018r.
ostatnia aktualizacja 2 marca 2018r.

zaplanuj podróż

kalandarz
RODO w ZTM kanał rss ZTM w mediach społecznościowych

newsletter

Pakiet Komunikacyjny Hit Benefit!

Pakiet Komunikacyjny Hit Benefit!

Pracownik chętniej wykonuje swoje obowiązki kiedy czuje, że pracodawca o niego dba i stara się odpowiadać na jego potrzeby. Zarząd Transportu Miejskiego udostępnił możliwość zakupu benefitu, jakiego na rynku jeszcze nie było. Dzięki ofercie, przygotowanej przez agenta mobilności, przedsiębiorcy mogą dofinansować swoim pracownikom zakup biletu komunikacji miejskiej. więcej

Inwestycje i programy współfinansowane przez Unię Europejską